RÓŻNIA

  1. Lubię nasze poplątane ciała
    Lubię kiedy plączą się języki
    Kiedy myśli zasupłane krążą
    Odkrywamy obie Ameryki

    Moje jedno nieostrożne słowo
    I zostaje z nas tylko połowa
    Rozplątani, pogubieni, smutni
    Dryfujemy po pejzażu kłótni

    Ref.
    Kiedy między nami różnia
    we mnie się wytwarza próżnia
    Tkliwość pryska – płoche zwierzę
    Już nie kocham, już nie wierzę

    2.

    Aż spotkamy się na nowo wreszcie
    Jak dwa stare grody w Budapeszcie
    Poplączemy najpierw nasze dłonie
    Wierząc, że początkiem bywa koniec

    Obiecamy sobie nigdy więcej
    Zapleciemy włosy nogi ręce
    I nie damy znowu się zaskoczyć
    Strzałom, które walą między oczy

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s