PORTRETY

To był rok dwa tysiące sześć
Marcinka – pierwsze mieszkanie
Portrety dalekich bliskich
Powiesiłam wtedy na ścianie

Najpierw Stachura – mógłby wciąż żyć
Marquez czytany od deski do deski
Dwie starsze panie – Szymborska, Grodzieńska
I wreszcie Mrożek – mistrz groteski

Wiedziałam przecież,  że oni odejdą
Że kiedyś zostanę bez nich na świecie
Lecz wydawało się niemożliwe
By osierocić książkowe dzieci

A potem przyszła dorosłość
dzieci, i praca, i proza
Jak z bajki bałwanki kolejno topnieli
Lek na niepewność – literacki prozak

Nikogo już nie ma, ucichli dyskretnie
Nie ma mieszkania na Świętym Marcinie
Prasa zawrzała tylko na chwilę
A po Szymborskiej został…  Rusinek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s